intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki

TRASA: Brenna Centrum - Błatnia - Klimczok - Szyndzielnia - Dębowiec

Początek naszej trasy to Brenna Centrum - miejsce skuteczne od lat konkurujące o względy turystów z Wisłą czy Ustroniem. Pogoda - piękna, to zbyt mało, przecudna - przesadzone. Jest słońce i obłoki niewinne są. A więc do przodu, za okazały budynek Urzędu Gminy za czarnymi znakami. Te prowadzą nas zaś łagodnie, asfaltowo pośród zabudowań, które jakby coraz wyżej zapędzają swe osadnicze macki. Stąd też do pierwszego naszego przystanku - Błatniej półtora jest godziny marszu.
Po jakimś czasie kończy się asfalt, zaczyna szutr i pięknie górska droga pośród lasów i łąk.

I jest mijanie kapliczek dwóch, białych dwóch, pięknych i malowniczych dwóch strzegących jakby wrót górskiej tajemnicy na tle błękitnego firnamentu. W końcu docieramy do wieszchołka Błatniej (917 m n.p.m), z którego rozpościera się widok na komercyjny twór rancza z nijak pasującą tutaj zieloną piramidą oraz PTTK-owskie schronisko.
Warto jednak opuścić przyschroniskowy zgiełk i iść kilka matrów dalej na ciekawy kopiec, z którego zobaczyć możemy niemal dookolną panoramę Beskidów i Bielska Białej oraz Skoczowa.

Kolejny przystanek na naszej drodze to Klimczok (1117 m n.p.m.), na który z tego miejsca idzie się około półtora godziny. Trasa jest dość sympatyczna i dopiero ostatnij jej fragment jest nieco bardziej uciążliwy i stromy. W końcu jednak spomiędzy drzew wyłania się okazała polana z równie okazałym masztem z antenami przekaźników telekomunikacyjnych. Miejsce to bywalcom tatrzańskich klimatów może nasunąć skojarzenie Gubałówki. Jako ciekawostkę przytoczyć można fakt, iż przez szczyt tenbiegnie historyczna granica pomiędzy Śląskiem i Małopolską. Na dole grzbietu kopca widać siodło nad Klimczokiem i kamienne, sporych gabarytów schronisko.

Stąd po krótkiej regeneracji sił już tylko 40 minut na drugi z bardzo popularnych beskidzkich szczytów - Szyndzielnię (1028 m. n.p.m). Droga tutaj szeroka i łagodna, wymarzona na spacery dla cąłych rodzin. Mijamy szczyt z tabilicą informacyjną i schodzimy nieco niżej do tłocznego schroniska PTTK. Dodać tutaj można, iż było to pierwsze schronisko wybudowane w polskich Beskidach. Tutaj herbatka, tutaj zebranie myśli, uszeregowanie oddechów, gorąca zupa pomidorowa i w drogę do ostatniego już celu dzisiejszej wyprawy - Dębowca (520 m n.p.m.). Ze schroniska na Szyndzielni do "buferu" i szczytu na Dębowcu kolejne półtora godziny.
Trasa bardzo urokliwa choć mało widkowa wiedzie najpierw obok zabudowań kolejki linowej a później lasami i szeroką szutrową drogą, której spokój mącą tylko rozpędzeni głupcy na rowerach.
Droga miejscami może być nieco nużąca, bo choć łagodna to długa wszak musimy stracić około 500 m wysokości by dojść do celu.
Na szczycie Dębowca stare, małe schronisko - właściwie bufet - i przepiękna, szeroka panorama Bielska. Warto usiąść na chwilkę, pomimo, że tłok i gwar i jeszcze raz uzmysłowić sobie swoją kruchość w obliczu wielkich świata miast.
Stąd już tylko dziesięć minut na przystanek autobusowy, którym można podjechać do dworca PKP w Bielsku Białej.