|
* * * *
Spaliśmy wtedy
(pani Jolancie Kunert)
spaliśmy wtedy, gdy czas rodził chwile
gdy słonce dzień zalało
a gwiazdy rozbłysły na niebie
spaliśmy wtedy, gdy czas tworzył wiedzę
gdy echo wiadrem rzucało
a deszcz własny ogień gasił
spaliśmy wtedy, gdy czas ochrzcił życie
gdy imię nadając
Bogiem się mianował
spaliśmy...
o sen za daleko
gdy pamięć jeszcze snu nie nazwała
spaliśmy wtedy...
dziś trochę inni
nie znając początku
nie sięgając końca
znów zasypiamy
bliżej niż zwykle
* * *
(zmarłemu ojcu)
czekałeś na miłość przepasaną wstęgą uśmiechów
czekałeś na chwilę
która uwieńczy nasze marzenia
walczyłeś z życiem
choroba i cierpieniem
starając się przetrwać
uśmierzyć ból choćby na chwile
ból
który potęgą swa przerastał ludzkie wyobrażenia
który tłumił glos zmęczonego serca
w końcu
przedarłwszy się przez zaporę egzystencji
uciszył go na zawsze
byłem Tobą
teraz Ty jesteś we mnie
razem pokonamy rzekę życia
brnąc kłodą przeciwności losu
utrapień i niezgody
belką zalaną kałużami łez
osiągniemy wspólny cel
brzeg wiecznego spokoju
założymy buty nadziei
drogę usypiemy płatkami dziecięcych wspomnieć
przewiążemy się sznurkiem przyjazni
a posiłkiem będzie zrozumienie
jesteśmy juz coraz bliżej
bliżej domu
naszego domu
w którym znów będziemy razem
na wieki
O Tobie mówią...
(zamordowanemu koledze Konradowi)
o Tobie mówią gwiazdy...
te odlegle
tak nieznane
jak nieznane jest oblicze twej młodości
o Tobie mówią sny...
te spragnione i bolesne
jak ostatnie pożegnanie
o Tobie mówi czas...
ten szlachetny i bez skazy
który spisał księgę wiedzy
o Tobie mówi pamięć...
ta ostatnia spośród wielu
która walczy o przetrwanie
zapomnianych w świetle czasu
młodych lat
O świcie
gwiazdy zatoneły
w otchłani morza niebiańskiego
rozespane chmury
zbudziły się do życia
księżyc słoniać się mgłą
zatarł za sobą ślady
zlote niebo chwila upojone
rozwialo obawy wstrzymujac chwile
ziemia zlozyla bukiet ludzkich wspomnien
a ja...
karmilem przeznaczenie
Deszcz
Deszcz pada
wilgoć z wiatrem idzie w parze
przynosi ciszę
siostrę samotności
Deszcz pada
pojedyncze krople spotykają się z ziemią
w świetle nocy
zwiedzają miejskie kanały
Deszcz pada
szyby grają symfonie
taktem wyrytym na parapecie
zrozpaczonego nieba
* * * *
|