intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki








* * *
Zapadły oczy głęboko w duszę
jak się we własny grób zapada
pod powiekami z zeszłego lata
uwiła sobie gniazdo ostatnia
            z zielonych nadzieja

Pierś wysuszona na trociny
złożona w prośbę o śmierć własną
twarz wykrzywiona marą czasu
nogi w ucieczce się zrywając
dźwigają łóżko kalekę

Po co ci była starość Babko
w dzbanku trzymana jak pieniądze
co się na kawał świata rozbił
by pod stopami teraz zmarnieć



Dla Ciebie
By ogrzać serca stwardniałe w kamień,
co je jak skałę drąży czas
spłonę jak drewno w ogień rzucone.

Ukocham jeża niczym człowieka,
któremu w sercu wyrosły kolce,
kryjąc duszę jak filcowy płaszcz.

Wstanę ze świtem, pogłaskam księżyc
i wymaluję Twój portret święty
na rusztowaniach ludzkiej twarzy
w porze, co sen jeszcze liczy owce.

Zwołam anioły, by z nimi tańczyć,
w sandałach biedy, rzemieniach wiary,
z upadłym krążkiem nad głową krzywą,
co aureolą u świętych bywa.

Oddam Ci wszystko, kochając mało,
pogubię nuty, z fałszywym śpiewem
ucieszę uszy, w niedoskonałej,
nocnej modlitwie człowieka z wiarą.



Umiem tylko
chciałabym
jak pies kulawy z nosem przy ziemi
płasko
z pchłą pasażerem, rzepem w ogonie
jak z legitymacją
po drogach ciasnych, bez pytań, wiernie
wałęsać się

w objęciach słońca na wschodzie życia
zaświecić
z wiarą biedronki do nieba prosto
pofrunąć
po chleb codzienny, z kropką na grzbiecie
niepoliczoną

jak bocian biały gniazdo budować
niczym szałas
klekotem porannym wywołać ludzi
z ciasnych dziupli
na jednej nodze tak czujnie spać
i się wyspać

a umiem tylko
z orzechem w pysku jak ta wiewiórka
nerwowa
trochę zbytecznie
może ze strachu
wbiegać na brzozę
by po jej korze śliskiej, wilgotnej
z powrotem wrócić.



Rozbieramy świat
rozbieramy świat
z minut godzin,
sekund życia,
z ludzkich okruchów,
z przeszłości,
z czasu co utkany
bezustanną ciszą,
z setek legend
o niczym,
ze szkiełkiem jak z okiem
co horyzont zawęża
od nadmiaru wiedzy
bezwiednej

rozbieramy świat
jak pannę młodą,
co z oczami leku
traci koronkę
bielizny dziewiczej

rozbieramy świat
z wielkich konstrukcji
szablonów, draperii
co jak schody się pnie
do samego piekła

rozbieramy świat
jak cebulę do zupy
szybko nazbyt
by łez nie uronić

rozbieramy świat
do wspólnej kąpieli
lecz jakże?
gdy on już nagi
my wciąż cali w złocie?



Czymże szczęście, gdy...
"cóż wart jest człowiek, gdy nie ma w sercu Boga"

Budzisz mnie ze snu trzaskiem łamanych kości
krzykiem zmartwiałych dusz moich bliskich
w zagonionym czasie mojego czasu
Przypominasz, że Jesteś
burząc wszystko!

już nawet nie potrafię spojrzeć w lustro
jak w wyznacznik szczęścia
i odnaleźć wolność niezależną
na ekranie kina ...film pt.: "wielka miłość"
dziś jest bezsensem

przyglądam się ludzkim cieniom
opatrzonym pieczęcią "szczęściarze"
jak beczkom pustym w połowie
ich twarze przypomina moja
bez wyrazu...

klęczę nad życiem reanimując czas,
usta składam w modlitwę do Ciebie
w zaGAJonym czasie mojego czasu
sadzisz mieczyki na grobie życia
pachną nadzieją

zapomniałam o jednym-Ty Jesteś Życiem



Gałązka
Zanurzam nieśmiało stalówkę
w kałamarzu własnej duszy
wygiętą rojem nocnych próśb
do Boga
o chleb powszedni jak o skrawek nieba
i nędzną złotówkę wolności,

wycieram niedbale instrument
ze słów ostatniego drgnienia
co cichnie w cieniu słowa
słowa innej stalówki istnienia,

zgrzyt za oknem nieśmiałość odbiera
niewypowiedziane słowa tańczą
jak chorągiew trzepocząca za oknem
manifestuje półgłosem gałązką
zgubiona...

zamykam oczy już, by nie widzieć
skrzydeł co płoną w słońcu Ikara
puchu co unosi rozumnych
nie ludzi!
Ja spadam w dół, lecz wiara jest lotna,

otwieram oczy i zamykam znów
jak zając w sidłach własnej głupoty
Ty mi je rozwierasz na świat
szeroko
na świat niedoli ludzkiej
miłości-sieroty,

świat szklanych baniek mydlanych
i marzeń, co się spełniają
świat kwiatów polnych i tych kolczastych
wód spokojnych i nieokiełznanych
świat żywych istnień, lecz marnie podszytych
kaczeńców zwykłych złotem naznaczonych...



* * * *




kontakt z autorką: zycie_cudem@poczta.fm