|
Światła
Wygasły we mnie wszystkie światła
jak na miejskiej ulicy
zachrypł anioł stróż
pewnie od tych napomnień
i podpowiedzi
zamarzłam w jego ramionach
szukając ciepła
czerwone perłowe niebieskie
ozdoby choinkowe
wpadły w sejsmiczne drżenie
gdy wchodziłeś do pokoju
lampik wielobarwne
kurczowo zacisnęły się
na starej sośnie
pochłaniając
moje ciało wplecione między
kłujące gałęzie
wygasłam powolnie
na zgliszczach
poświątecznych uczuć...
Kamienny krąg
Błyszczący Bóg
zakrzepł jak ziemia w bezruchu
miodowe łzy
rozbłysły niewinnie
w swiatłach niepewnych latarni
ostrze rozerwało
brokatowe smugi
zraniona cisza
pozostała w kamiennym kręgu
- to noc bez ciebie
Jakże radosna
Nadzieja
Zamknąłeś mnie w dłoniach
wolność nabrała smaku
powietrze
bardziej niż zwykle orzeźwia
Zatrudniłeś serce
do przepompowywania
swoich marzeń
zabrakło
natchnień do wypowiedzenia
prawdy
zamknąłeś mnie w dłoniach
chroniłeś od rozpadającej
nadzieji
rozproszyłam się
o świcie
Dom na Twoim ramieniu
zbuduję dom
oparty na Twoim ramieniu
wypełnię go duszą
byś mógł ogrzać
dłonie
zbolałe od gwoździ
krzyża
sumienie wyleję
przed Tobą
byś zebrał je w czarę
całując zostawisz
krople krwi
zaschnięte na ustach
w Tobie przemienię się
i zasnę
jak gorąca łza na
umęczonym sercu
Panna młoda
urokliwa
młoda Pani
zapłakana
bielą
kona z naręczem różowych kormoranów
zabiło ją spojrzenie...
W górę serca
W pokoju
na drewnianym krzyżu
zawisły pajęczyny
zardzewiałe grzechami...
Ty szkicujesz
w naszych oczach
wieńce laurów niezliczonych...
Korzenie zespolone
wyszarpały płomienne rany
Czekasz...
Pielgrzymi serc
wezbrali powodzią...
W górę serca...
* * * *
|