intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki


Trasa: Wisła Uzdrowisko - Trzy Kopce Wiślańskie - Przełęcz Beskidek - Orłowa - Równica - Ustroń


Włóczęgę tę odbyłem wraz z Kasią pod koniec sezonu 2004. Według nas jest to jedna z najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejsza i najbardziej widokowa trasa w Beskidzie Śląskim!

Rozpoczęliśmy tradycyjnie, bo ze stacji PKP, tym razem jednak dość gwarnej i tłocznej w Wiśle Uzdrowisku.
Nie obijając się długo na stacji ruszyliśmy w półtoragodzinną drogę za znakami ŻÓŁTYMI. Początkowo szlak wiódł nas przez mocno już zatłoczone - jak na tak wczesną poranną porę, centrum miasta i jego nieco już mniej gwarne obrzeża, by w końcu stromymi schodami podejść na dość ascetyczną polankę w środku lasu, skąd wartką górą nieco już zziajani dotarliśmy na...szeroką i przestronną, kluczacą jak ptak, asfaltową drogę.
Tutaj też nastąpił nagły spadek formy Kasi połączony z negacją zasadności dalszego marszu... Co w praktyce wygladało tak jak na zdjęciu.
Po dość długich namowach i regeneracji sił, ruszyliśmy jednak wspólnie razem w dalszą człapaninę nagrzaną asfaltówką. Trud ten jednak rekompensowały nam cudne widoki, które właściwie nie opuściły nas już do samego końca wycieczki.

W końcu jednak dotarliśmy na szczyt Trzech Kopców (810 m n.p.m.), zwanych też Wierchem Malinka. Tutaj napawając się przepięknymi panoramami byczyliśmy się zwyczajnie wśród pachnących traw i leniwego brzęczenia opasłych much.

orłowa Pomimo rozmarzenia jakie nas ogarneło, podjęliśmy za szlakiem NIEBIESKIM trud dotarcia na Orłową.
Trasa tym razem jednak wiodła nas po cienistych sosnowych lasach i tak aż do samej Przełęczy Beskidek (693 m.n.p.m.). Stąd prowadziło nas strome zejście na głęboką przełęcz przed Orłową. Z przełęczy dość krótko, lecz bardzo stromo wspinaliśmy się na grzbiet pokryty polaną, na którym to znajdujdowało się małe, cichutkie osiedle wraz ze schroniskiem - bufetem na naszej ulubionej w Beskidzie Śląskim górze Orłowej (813 m.n.p.m.).
Tutaj również nie odmówiliśmy sobie słodkiego leniuchowania w cieniu dobrych i altruistyznych drzew - wszak nic za cień rządać nie potrafią i akompaniamencie szumu traw.
Czas jednak gonił nas niemiłosiernie i trzeba było ruszać w dalszą, tym razem godzinną, drogę na ostatni punkt programu - Równicę, na którą to pośród coraz ludniejszych ścieżek leśnych wiodły nas znaki NIEBIESKIE. Tutaj niezabawiliśmy długo, z powodu kotłujacego się tłumu i gwaru. Ruszuliśmy więc szlakiem CZERWONYM w ostatni, godzinny odcinek naszej włóczegi do Ustronia. Leśna, szeroka i miejscami bardzo kamienista droga prowadzi bardzo stromo w dół, na tyle stromo,że dziękowaliśmy Bogu, że nie przyszło nam nią wchodzić na Równicę...
Ta katorżnicza droga prowadzi do bardzo słabo oznakowanych obrzeży Ustronia, z pomoca dobrych ludzi i ich wskazówką udało nam sie dotrzec do....lodziarni i w końcu na dworzec PKP, skąd pociągiem relacji Wisła Głębce - Katowice szczęśliwi, choć zmęczeni udaliśmy się do słodkiego domu.