intro nowe oto my wiersze proza wycieczki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki


TRASA: Bystra Wilkowice - Rogacz - Magurka - Czupel - Czernichów - Magurka - Rogacz

Trasę tę przewędrowałem wiosną 2003 roku wraz z Kasią i kilkuosobową ekipą z mojej szkoły.
Tym razem proponując wam podążanie moimi tropami w pełni zdaję sobie sprawę, że trasa ta jest bardzo chybiona organizacyjnie, dodam jednak, że nie miałem żadnego wpływu na jej przebieg a poza tym, naszym górskim lokum była chatka studencka na Rogaczu skąd wiedzie stosunkowo mało interesujących tras. Mimo powyższych opisuję ją jednak, bo uważam, że jest ona wartościowa ze względu na niewątpliwy urok trasy i przepiękne widoki jakie można nie niej oglądać.
Celem naszej włóczęgi był przede wszystkim Rogacz ze swoją uroczą chatką i najwyższy szczyt Beskidu Małego - Czupel (933 m).

Czupel i Magurka

Trasa jak zwykle rozpoczęliśmy na dworcu kolejowym, tym razem w miejscowości Wilkowice Bystra - miejscu dość przyjaznym i niezbyt zaludnionym. W tunelu podziemnym na dworcu widać wielką strzałkę, wskazującą że do chatki idzie się 40 minut i definiującą kierunek naszej podróży. Szliśmy więc za tym znakiem do skrzyżowania ze światłami, gdzie skręciliśmy w lewo, a potem kawałek za restauracją "Kuźnia" w prawo i teraz cały czas pod górę. Tutaj podążaliśmy za enigmatycznymi białymi plamami na drzewach. Na tym etapie trasa jest dość męcząca i mało widokowa. Doszliśmy jednak do celu numer jeden naszej wycieczki, czyli do chatki studenckiej na Rogaczu, miejscu, w którym zakochałem się od pierwszego zasapania, albowiem widok stamtąd jest iście imponujący (szczególnie wieczorem i nocą): Bielsko, Wilkowice a niektórzy mówią nawet, że można dojrzeć stamtąd Szczyrk. Dla podkreślenia walorów tego wspaniałego, mimo, że spartańskiego miejsca, przytoczę jej krótki opis dokonany przez ludzi związanych z nią:

- Mały z zewnątrz, duży wewnątrz drewniany domek
- Pokoje mogące pomieścić od dwóch do ponad dwudziestu osób
- Możliwość korzystania ze wszystkiego co jest w chatce
- W schronisku do dyspozycji: sala z kominkiem, świetlica, miejsce na ognisko, scena drewniana z nagłośnieniem, boisko do siatkówki
- Łazienka z dwoma prysznicami
- Tzw. "wychodek" na dworze
- Wspaniała atmosfera
- Piękne widoki
- Daleko do sklepu
- Czasami bywa zimno, zarówno jeżeli chodzi o powietrze jak i o wodę
- Bezpośrednia bliskość jeżeli chodzi o szlaki turystyczne
- U sąsiada można zamówić wszystko co jest dostępne w sklepie w Wilkowicach


Chatka studencka na Rogaczu

Następnego dnia wyruszyliśmy na "krótką przechadzkę" po okolicy za czerwonymi znakami. Drogą szeroką i kamienistą po niecałej godzinie spaceru dotarliśmy na Magurkę (912 m) skąd rozpościerają się panoramy przecudnej urody, między innymi na północy Hrobacza Łąka, Bujanowski Groń , na południowy wschód dolina Soły, na wschód: Palenica , Żar i Przełęcz lstebnicka, zaś na południowy wschód dwa wierzchołki Czupla, patrząc natomiast na południowy wschód widzimy bardzo efektowne stąd Skrzyczne i pasmo Baraniej Góry, a na zachodzie Magurę i Szyndzielnię.

Schronisko na Magurce

Uskrzydleni tymi widokami kroczyliśmy prężnie za znakiem niebieskim dziarsko w stronę naszego celu numer dwa, czyli Czupla, który jak się okazało po urzekającej przechadzce był oddalony z tego miejsca o około godzinę.
Tutaj jednak powitał nas widok, którego się nie spodziewaliśmy - stos kamieni i absolutnie brak jakichkolwiek widoków- miejsce posępne i mało ciekawe, i gdyby nie to, że jest to najwyższy szczyt w Beskidzie Małym, to pewnie odradzał bym go każdemu, kto tylko by mnie o niego zapytał. Zresztą oceńcie sami.

Szczyt Czupla

Dalej, po dziś dzień nie wiem za bardzo czemu, ruszyliśmy w dość długą, męczącą i mało atrakcyjną włóczęgę do Czernichowa, gdzie zmęczeni już srodze przebywszy ciche i spokojne ulice miasteczka ruszyliśmy w drogę powrotną.
Mało to sensowne, jednak jeśli się ma lepszy plan i więcej czasu to można stąd ruszyć np. do Międzybrodzia Bialskiego lub na Wielki Cisownik.
My jednak nie mając ani dobrego planu ani czasu musieliśmy wracać trochę już zmęczeni do naszej bazy noclegowej tj. na Rogacz, co zrobiliśmy również w sposób niezbyt wyszukany i planowy, albowiem szliśmy tak dłogo póki naszej ścieżyny nie przeciął szlak czerwony skąd po jakimś czacie zboczyliśmy jednak, by ostatecznie po niekrótkim człapaniu znaleźć się na Magurce, skąd droga wiodła już miło i przyjemnie do samej chatki, której na sam koniec tej notatki odwiedzenia wszystkim Wam jak i sobie jeszcze raz serdecznie życzę.