intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki


TRASA: Ustroń - Równica - Beskidek - Orłowa - Ustroń Polana

Tę włóczęgę odbyłem wraz z Zielonooką jesienią 2005 roku. Naszym celem była Równica (883m) - jeden z najpopularniejszych i, dzięki asfaltowej drodze wiodącej z Ustronie Polany, zarazem jeden z najłatwiej osiągalnych szczytów Beskidu Śląskiego.
Naszą wędrówkę zaczęliśmy tradycyjnie już od dworca PKP, tym razem padło na Ustroń. Ruszyliśmy znakami czerwonymi w półtoragodzinną wędrówkę ku naszemu celowi.
Początkowo trasa wiodła szeroką asfaltow drogą pomiędzy licznymi domami wypoczynkowymi Ustronia, by po jakimś czasie zamienić się w leśną, wygodną drogę, która to niosła nas ostatecznie do stóp stromego podejścia. Po pokonaniu tej ostatniej z przeszkód w osiągnięciu szczytu, naszym oczom ukazało się rozległe halne siodło wraz z przeszło siedemdziesięcioletnim schroniskiem dającym wytchnienie rozedrganym łydkom i wysuszonym gardzielom.
Równica nie jest jednak górą, którą polecałbym, wędrowcom złaknionym cichej melancholii, albowiem tutaj o nią bardzo trudno.

Schronisko na Równicy My jednak odnaleźliśmy dla siebie względnie cichy kącik, gdzie spędziliśmy kilka chwil napawając swe oczy widokami doliny Wisły oraz pasma Czantorii.
W końcu ruszyliśmy wiedzeni znakami zielonym na Orłową (813 m), co zajęło nam kolejne półtora godziny. Podejście jednak nie dość, że niezbyt widokowe to jeszcze dość ostre, co w dużym stopniu wpłynęło na spadek atrakcyjności tego odcinka.
Było jednak warto albowiem na Orłowej przywitały nas widoki cudowne w swej niezmąconej nieograniczoności, bowiem rozpościerały się na wszystkie cztery strony świata.

orłowa Ze szczytu musieliśmy się trochę wrócić na szlak zielony.
Dalsza część wędrówki była niezwykle urozmaicona, niezbyt wyczerpująca i nad wyraz urokliwa, dzięki różnorodności napotykanych przez nas krajobrazów, przyczym w większości jednak były to radosne, kąpiące się w promieniach zachodzącego już słońca polany i łąki.
U podnóża przywitał nas spokojny Ustroń Polana swą dziarsko płynącą Wisłą i wyludnionymi już ulicami.
Pozostało nam już tylko odnaleźć dworzec PKP i jechać tam, gdzie nas czekają. Jechać do domu z myślą, że w przyszłym roku znowu stopami swymi gładzić będziemy górskie bezdroża i polany.