intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki

TRASA: Ustrzyki Górne (PKS) - Szeroki Wierch - Tarnica - Wołosate - Ustrzyki Górne (PKS)

Jeszcze tylko Krosno, Sanok, Zagórz i Ustrzyki Górne - mówiliśmy do siebie jadąc nocą ciemną niespełna 9 godzin PKSem z Katowic. Dotarło się jednak tam gdzie się wybrało. Stanęło się pięknie i w całej krasie u stóp bieszczadzkiej królowej - Tarnicy, w Ustrzykach Górnych.
Centrum Ustrzyk Górnych - wielki plac pełen drobnych sklepów, barów z przystankiem PKS i tłoczącym się do koła niego tłumem grup turystów. Gdzie Bieszczady wyludnione, dzikie?
(tarnica) Stąd czerwonym szlakiem na Szeroki Wierch (blisko 3 godziny), dalej na Tarnicę (3 godziny i kwadrans). Ruszyliśmy spiesznie, uskrzydleni, ciekawi.
I szło się szeroko, łagodnie, mijając uroczy Hotelik Biały i dalej prosto aż do kasy biletowej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Nieco dalej warto zboczyć nieco ze szlaku w lewo gdzie kryje się zakątek przecudny i spokojny, kamienisty z kilkoma małymi spadami na rzece. Tutaj obowiązkowy postój z taplaniem stóp i chleba jedzeniem.
I dalej. Powrót na drogę szeroką, szlakową i w las. Każdy kolejny krok utwierdzał nas w przekonaniu, że opowiesci o bieszczadzkiej głuszy to mit, bańka mydlana, która prysła bezpowrotnie. Bieszczady wstały z popiołów po krwawej działalności band UPA czy krzywdzącej Akcji Wisła i mają się świetnie. Agroturystyka bowiem kwitnie, szlaki odnowione, każde niebezpieczeństwo zabłocenia obuwia za wczasu zarzegnane drewnianą kładką, mostkiem urokliwym w miejscach newralgicznych.
Człapanina jednak dalej na czerwono, praworządnie - szlakiem, pośród gęstego lasu, po kładkach i mostach, w gęstniejącym z każdą godziną tłumie turystów.
(tarnica) W końcu po nieco już nużącym leśnym przejściu wyszliśmy na otwarte przestrzenie. Naszym oczom ukazały się widoki przepiękne z Szerokim Wierchem i Tarnicy szczytem na czele. I szło się pięknie choć trudno, bo przed niebem skwarnym ni listek drzewny nie chronił, ni igła leśna. Rekompensowały nam to jednak piękne nagie szczyty do koła z majączącymi w oddali połoninami: Wetlińską i Caryńską. (tarnica) I w końcu idąc pięknie nagim Szerokim Wierchem osiągnęło się Przełęcz pod Tarnicą (1275 m.n.p.m.), skąd jeszcze tylko kwadrans do szczytu Tarnicy (1346 m n.p.m.). Tutaj już jednak sezonowy ludzi tłum, którego i my byliśmy częścią. Strome deptanie pokamienne i gromadne mało poetyckie było, gwar wulgarny, mało gór szanowania - gór i tych co szanują.
I szczyt. Sławny szczyt ukrzyżowany i inforumjący, że papież, że modlenie się tam wielkie było. Tablice, krzyże, krzyże, krzyże...gdzie gór duch? W Beskidzie Niskim? Umarł? A może czeka by wrócić w góry czerwone, jesienne i senne?
(tarnica) Poczytało się tablice, spojrzało na szeroką panoramę i opuściło szczyt gwarny spowrotem na przełęcz. Stąd znakiem niebieskim do Wołosate - 1h. Tutaj już spokojnie nieco. W górze orliki krzykliwe, po bokach roślinność bujna, chroniona.
W końcu Wołosate ze swoją wielką hodowlą koni huculskich, sklepami o zawrotnych cenach, ale i ciszą - upragnioną ciszą. To tutaj również kończy się/zaczyna głowny szlak beskidzki wiodący z/do Ustronia w Beskidzie Śląskim.
Dalej szlak wiódł przez wieś aż do Ustrzyk Górnych pooraną dziurami drogą. Można tutaj jednak skorzystać z dobrodziejstw autostopu i podjechać do skrzyżowania w Ustrzykach, co też skwapliwie przy pierwszej nadażającej się okazji uczyniliśmy, bowiem następnego dnia czekał nas kilkugodzinny marsz z plecakami na Połoninę Caryńską i każdy ładunek energii był na wagę przysłowiowego złota.
I tak zaczęła się, trwała i przeminęła włóczęga tarnicka obalająca to co na lekcjach geografii się przyswoiło. Bieszczady żyją, pełnią i w pełni, oby trwały mądrzej niż zdeptane po kres Tatry. Oby trwały...