intro nowe oto my wiersze proza fotki wędrówki cytaty filozofia książki media czat! forum księga linki








Pod Krzyżem
coraz bardziej szanuję łzy
ludzkie żywice
naciętych serc

pachnie nasiąknięta bólem
przestrzeń rozstania

tu już się nie płacze
już nie ma czym
znika z oczu widok krzyża
za blisko

przykładasz policzek

Stacja Dwunasta
dopiero teraz można powiedzieć
- stacja
wstrzymany oddech eonu
wypełnia się
tak blisko że cały stajesz się już tylko
bólem
już nie rozróżnisz
ciała i drzewa
krwi i żywicy

tu już się nie płacze
już nie ma czym
zapada się serce
pachnie lasem



Zagrać życiem
zagrać życie, najtrudniejszą z ról
zagrać tak by zachwycić pięknem scenariusza
nic w nim nie zmieniać
trzymać się Słów
zagrać z pasją, wewnętrznym przeżyciem
najmniej z wdzięcznych postaci
siebie
nawet nie dla oklasków uznania
dla samej Sztuki
wcielić się jakby było się obok
aby zaistniał bohater
nieważne któro - planowy
ważne że prawdziwy tak
jakby nie chodziło o teatrum mundi



Wierzby
nie pocieszaj
płaczącej wierzby

usiądź u korzeni jej smutku
wsparty o samotność
zamrszczonego pnia

nie ucz chodzić, nie przenoś na rękach
przydrożnych kamieni
- one już Są
nigdzie nie muszą się wybierać

tylko człowiek może nie godzić się
na siebie

           (z samotnością można się oswoić
           z tęsknotą nigdy...)
Rodzeni razem
skulił się ból w kąciku
struty kolejną dawką
leków przeciw sobie

popłakał się
że nikt go nie chce
że źle się ludziom kojarzy
że do diabła go wszyscy wysłali
że o nim mówi się z narzekaniem

mało kto w nim rozpoznał
rodzonego brata
Miłości



* * *
Może już dziś
z pewnością pojutrze
staniesz po raz kolejny
u stóp grobu
u samych stóp
Życia i Śmierci.
Na skrawku ziemi zapalisz świece, ułożysz kwiaty
zapłonie całe Niebo
rozkwitną łąki jesiennych cmentarzy
jakby mówiły: nam za ciasno pośród waszych ulic.
Tylko Ty, jeszcze trochę samotny...

Staniesz na środku sceny dramatu
nie wiedząc nawet żeś jego głównym bohaterem.
Ziemia przed tobą się rozstąpi
Niebo przed tobą się uchyli jak kurtyny wielkich teatrów
w napięciu czekając twej kwestii;
Kto nad kim tu stoi?
Kto nad kim się żali?
Kto kogo pochował, kto kogo zachował?
Kto żyje, kto umiera?
Mów
Mów!
Zniecierpliwieni Aniołowie ciszą dramatu, co z twego ospania zbudzona
Niech wreszcie wykrzykną twe usta -
Jezus, Jezus, Jezus
Prawda, Życie, Droga



* * *
Tęskiłem za Tobą wiele razy
tęsknię tego wieczoru inaczej
bo zawsze jest inaczej
- jak w pocałunku -
te same usta
inne doznania

Tęsknię za parkiem
na rogu Chorzowskiej i Bytomskiej
i choć nie wpiszą go w rejestr
narodowych
był dla mnie zatrzymaniem
całego świata

Spadały kasztany
gdy z teczką pustą
szedłem uczyć wiary
a park mi mówił
że musisz roztrzaskać się o ziemie
aby stępić kolce pewności że ty się na tym znasz

Tęskno mi
do lekcji z przystanku pod Tatrzańską
gdzie kochankowie uczyli mnie samotności
która też jest objęcięm

I piaśnickie dzowny
jak głos nie z tej ziemi
- odejdziesz a zostaniesz
- zapomną ty będziesz pamiętał
w Bogu spotkacie się na zawsze



***
Przychodzisz mimo drzwi zamkniętych
spoglądasz
wzrokiem pełnym troski
pozwalasz dotknąc ran całkiem świeżych
choć boli
moja niewiara

ta chwila to więcej niż dotyk
gdyż wiedział już Jakub
że on może zmylić
przenikasz serce, myśli, ciała
drgnęło nagle
całe życie
u podstaw ideałów i marzeń

czym jest spotkanie z Tobą
niż dotyk bardziej realne
słodycz łez
oczekiwania



***
wędrujesz człowiecze
wpisany w przestrzeń i czas
ślady które zostawiasz za sobą
układają się w pytanie Kim jesteś
skądeś wyszedł - początków pamięć nie ogarnia
i dokąd zmierzasz?

ta myśl się odradza z każdym drgnieniem serca
rośnie
narasta w dziejach przodków
i przelewa się we mnie tym samym strumieniem
Kim jesteś człowiecze
że Bóg cię swym synem zowie?

synostwo takie ciążyć musi
nie jest to ciężar który przygniata
ciężar ten piętrzy się
wzbiera na sile
wybucha nagle i nieustannie
w imieniu ABBA

to imię skreśla twoje drogi
nerwem życia się staje
wbija się w serce
jak kropla w skałę
drąży
przenika
pochłania w siebie
by znów srtumieniem wypłynąć
pytaniem
Kimże jesteś człowiecze
póki się Synem
póki się Dzieckiem nie staniesz



***
Nie bój sie trwać
w tym co ważne
choć może nieosiągalne prawie
nie bój się że coś cię ominie
i bokiem przejdzie
bezpowrotnie
nie bój się żyć z pustą kieszenią
za Bóg zapłać i nic więcej
póki potrafisz tak żyć
miłością z dziurami na kolanach
nie bój się że coś tracisz